ŻYCIE ZA ŻYCIEM (Scenariusz musicalu)

 

 

Akt I

 

Na scenie w dekoracji (scenografii) transparenty z czasów PRL. Przed rozpoczęciem przedstawienia można puścić nagrania z megafonów z pochodów 1 Maja, przemówień Gomułki lub t.p. Ważne by oddać klimat końca lat sześćdziesiątych lub pierwszej połowy XX wieku.

[Przedstawiana historia dotyczy okresu około 20-25 lat. Należy to uwzględnić w scenografii.] [Myślę, że i w muzyce należy uwzględnić upływ czasu].

 

Scena 1   [3 min]

 

Wieczór. Z lewej strony (patrząc od strony widowni) klub młodzieżowy z lat sześćdziesiątych, może początków siedemdziesiątych. Przed wejściem kilka osób. Przed wejściem kilka osób. (5 osób. Może jacyś goście czekający na wejście). Gwar, lekki niepokój, oczekiwanie, ale i odrobina chaosu i śmiechu. Przy wejściu dwóch bramkarzy. 

Z prawej strony wchodzi chór (14 osób, w tym 4 młodocianych gangsterów – chuliganów o trzy młode dziewczyny).

 

 

Chór [tłumek]

 

(Pieśń o zabawie w kontraście do szarości dni. Ukazać, że brak idei wolności i własności spłyca życie bohaterów. Sprowadza się ono do beznamiętnej pracy i prostej konsumpcji.) Śpiewają wchodzący, ale niektóre frazy mogą też śpiewać osoby z grupy stojącej przed klubem

 

 

(1)

„Bawić się”

[Mimo dyktatury, na przekór szarości].

 

Sobotni wieczór, sobotnia zabawa

Przed wejściem czeka tłum

Szczęścia w zabawie poszukać

Wśród innych odpoczynek znaleźć

O codziennych troskach zapomnieć

Będąc w tłumie podobnych

Samotność na chwilę oszukać

Czegoż więcej, nam mówią oni,

Można od życia chcieć?

 

Ref.

Tydzień pracy za nami

Sześć szarych dni

Po pracy zapłata,

Czas na piwo wyskoczyć,

Coś mocniejszego też może być

 

Dla kurażu niech się piwo leje

Muzyka wesoła niech nam gra

W tańcu, rozmowie o pracy zapomnieć

Wolność poczuć choć przez kilka chwil

 

Ref.

Tydzień pracy za nami

Sześć szarych dni

Po pracy zapłata,

Czas na piwo wyskoczyć,

Coś mocniejszego też może być

 

Świat wokół gdzieś zmierza

Ktoś czegoś tam szuka,

Drogę chce wskazać

Dla nas muzykę już wybrał rząd

Ktoś ładu tu pilnuje

Ktoś za nas przyszły

Nasz ustala tu los  

 

Ref.

Tydzień pracy za nami

Sześć szarych dni

Po pracy zapłata, 

Czas na piwo wyskoczyć,

Coś mocniejszego też może być

 

Z chóru, który schodzi ze sceny w jej środku, odłącza się grupa młodych ludzi w skórzanych kurtkach (młodociani gangsterzy – w Gdańsku np. cinkciarze). Przeciskają się przez tłumek i wchodzą do klubu. Znają się z bramkarzami, wchodzą bez problemów.

Po nich idąca z końca tłumu grupa trzech dziewcząt (wśród nich bohaterka - Dziewczyna). Są lekko zaniepokojone, lecz nadrabiają miną – ich śmiech. Są tu pierwszy raz. Płacą bramkarzom i też wchodzą. Pozostałe osoby z chóru schodzą ze sceny idąc do końca w lewo.

 

Po zejściu chóru, ze schodów w pobliżu wejścia do dyskoteki, bardziej w lewo od niej, może z boku, schodzi Muzyk. Również idzie w stronę klubu. Płaci bramkarzom i wchodzi do Klubu.

 Do bramkarzy podchodzi tajniak, pokazuje legitymację i wchodzi.

 

 

Scena 2   [4-5 min]

 

W klubie (dyskotece). Muzyka, dyskdżokej zmienia płytę. Jego komentarz.

A teeraaaz hit… Zresztą posłuchaaajcie sami!... [Muzyka – jakiś popularny utwór z lat siedemdziesiątych]. Może „Płonie stodoła” Niemena.

W sali tłum gości. Kilka dziewcząt zaczyna tańczyć (środek sceny).

 

W pobliżu bufetu.

 

Mężczyzna  A. W kurtce [młodociany gangster, chuligan] (do kolegi)Popatrz na nie.

Dziewczyny młode tańczą, kolejnej przygody szansa. Czas rozmowę z nimi o wszystkim, o niczym, rozpocząć. Później w tańcu ciało do ciała przytulić.   Pośmiać się, po postu z kimś być.

Mężczyzna B – Podoba mi się ta czarna.

Mężczyzna A – To na co czekasz?

Mężczyzna B – Na nic… Próbuję.

 

(Odchodzi w stronę dziewcząt i podchodzi do Dziewczyny, która właśnie skończyła tańczyć i podchodzi do baru.

 

Dziewczyna  (Do barmana) – Trzy piwa proszę.

Mężczyzna B (Podchodzi do Dziewczyny, jest nachalny, pewny siebie.) – Cześć. Witaj, skąd tu się wzięłaś? Wcześniej Cię tu nie widziałem

Dziewczyna (Ania) – Cześć. Masz rację. Jestem tu po raz pierwszy.

Mężczyzna B – Podobasz mi się bardzo. Chciałbym do rana z tobą tańczyć. Z tobą bawić się

Ania [niechętna] - A później?

Mężczyzna B – Później? Liczy się chwila… Każdy dzień nowym jest. Każdy inne chwile niesie.  Później? Cóż, zobaczy się.

Ania – Zobaczy się? Wybacz, nie tego tu szukam, Widać nie po drodze nam. Bywaj. Do innych pukaj bram.

Mężczyzna B -  Cóż, widać, rzeczywiście nie po drodze dzisiaj nam. Nie traćmy czasu, osobno bawmy się. Bywaj… Chyba, że się namyślisz.

 

Mężczyzna wycofuje się. Dziewczyna odbiera od barmana na tacy trzy pokale z piwem i wraca do koleżanek, które stanęły przy stoliku w pobliżu ściany po lewej stronie. Bliżej widowni. Stoją tu dwa stoliki kawiarniane.

 

Dziewczyna A  (Bierze z tacy piwo) – Co to za facet?

Ania – Który?

Dziewczyna A – No ten, przy barze?

Ania – Ach nic… Nieważne. Szukał partnerki do tańca. Nie w moim typie. Zbyt nachalny, zbyt pewny siebie.

Dziewczyna B – Mnie też raczej się nie podoba, ale zatańczyć z nim? Dlaczego nie. Może nieźle tańczy? Zobaczymy… (Śmieje się)

 

Konflikt oparty na wyborze wartości między dziewczyną poszukującą stałości a żyjącym z dnia na dzień, wrażeniami młodzieńcem.

 

 

(2)

Ania:

 „Samotność”

 

Piwo się leje i zabawa w krąg

Wokół świat ciągle szary,

Szary wokół świat

Rozglądam się po sali

Bratniej duszy mi brak

Może za duży tu ludzi tłum

 

Ktoś na mnie patrzy

Daje mi ręka jakiś znak

Nie dla mnie utarte drogi,

Nie chcę w zabawy uciekać gąszcz

To tylko chwile,

Chwile szaleństw mych

Ja stałości chcę poznać smak   

 

Ref.           

Nie tego tu szukam

Nie taki życia sens

To mówi mi serce,

Samotności przyjdzie kres,

Nie tego tu szukam

Nie mój to życia sens

Jest takie miejsce

Gdzie na mnie czeka ktoś

 

Wiem przyjdzie taka chwila

Przyjdzie dzień

Że znajdę siłę i on pojawi się,

Że on mnie znajdzie,

Znajdę życia sens

I wolność znajdziemy razem

 

Choć życiem wichry szarpią

Wznieść się chcę

Jak lecieć samą

Widząc ptaków klucz

Nie chcę w wyścigu szczurów złoto gnać

Nie można wciąż tylko brać

 

Ref:           

Nie tego tu szukam

Nie taki życia sens

To mówi mi to serce,

Samotności przyjdzie kres,

Nie tego tu szukam

Nie mój to życia sens

Jest takie miejsce

Gdzie na mnie czeka ktoś

 

Do baru podchodzi Muzyk. Przed niego wpycha się Mężczyzna B.

Mężczyzna B – Stań w kolejce. Byłem tu wcześniej.

Muzyk – Wcześniej? Kiedy?

Mężczyzna B – Naprawdę chcesz wiedzieć? (Ostro, przyjmując bojową postawę) Może wyjdziemy?

Muzyk (Ustępuje) Nie szukam zwady. Możesz zamówić pierwszy.

Mężczyzna B (Ponawia zaczepkę) – Może jednak spróbujesz?

Muzyk – (Nie odpowiada).

Barman – (Do mężczyzny B) Dla pana?

Mężczyzna – Dwa piwa. W butelce.

Dostaje piwo. Płaci i odchodzi od baru. Wraca do kolegi.

Barman – (Do muzyka) Dla pana?

Muzyk – Wino czerwone, poroszę. Lampkę.

Otrzymuje lampkę wina i siada na hokerze przy barze. Patrzy na salę. W głębi, przy barze siedzi tajniak.

 

Tańcząca grupa młodych. Jakiś taniec z końca lat sześćdziesiątych.

 

 

Scena 3   [3 min]

 

       Późna noc, przed świtem (Inne światło niż w scenie 1). Przed klubem (środek scen) – po imprezie stoi grupa młodzieńców w kurtkach. Z klubu wychodzi Muzyk, musi przejść obok młodzieńców. Jeden z nich [Mężczyzna B, ten który wcześniej próbował poderwać Dziewczynę] popycha Muzyka. Ten przewrócił się.

 

Mężczyzna BMoże jednak spróbujesz?

Drugi z młodych mężczyzn – Zostaw go. Szkoda czasu.

Mężczyzna B – Masz rację. Macha ręką.

Młodociani gangsterzy ze śmiechem odchodzą. Sytuację spostrzega wychodząca z klubu Dziewczyna.  Podbiega do Muzyka i pomaga mu się podnieść.

Wychodzą koleżanki Dziewczyny.

Jedna z dziewcząt (głośno) – Ania… Idziemy.

Ania (Do Muzyka): Muszę lecieć.  Do widzenia.

Żegna się z Muzykiem i odchodzi. Muzyk zostaje sam.

 

 

Scena 4

 

Muzyk wchodzi po schodach na wyższy poziom [eksponujemy to miejsce światłem] To mieszkanie muzyka. Nalewa do szklanki wodę, (jakiś napój z butelki), później podchodzi do pianina. Zaczyna grać jakąś melodię… wstaje, później znów siada do pianina, ponownie gra i śpiewa.

 

Muzyk:

 

(3)

„Poznałem Ciebie”

 

Dyskoteki sobotniej minął gwar 

Kolejna noc się kończy,

Następny nadchodzi świt

Nie znalazłem do rozmowy partnerów

W samotności kieliszek wina,

Może dwa

 

Wszyscy za chwilą gonią,

Rutyną zabawy zajęci

Rozterki moje nie obchodzą tam nikogo

Wartości świat jeden tam jest,

Wszyscy w konsumpcji znajdują sens

Model życia dla wszystkich jest ten sam

 

I tylko ta chwila jedna,

Gdy spotkałem twój wzrok

Z twym uśmiechem szczerym

minął tej nocy mrok

 

Ref.

Innych wartości szukam

Wyścig szczurów, to nie mój świat

O sens życia wciąż natrętnie pytam

Ja miłości potrzebuję

Ja wolności szukam od lat

 

Wychodząc z klubu,

Upadłem popchnięty

Podałaś mi wówczas swą dłoń

Kolejna noc się kończy

Dyskoteki minął gwar

W domu znów się zanurzam

W samotności toń.

Tu przy pianinie w nutach

Chcę zawrzeć swój pogląd na świat

W muzyce rozterki utopię,

W muzyce wyrażę swój stan

 

Ref.

Innych wartości szukam

Wyścig szczurów nie bawi mnie

O sens życia wciąż natrętnie pytam

Ja miłości potrzebuję

Ja wolności szukam od lat

 

[Taniec Muzyka]

 

Stracony wieczór?

Nie. O nie…

Spotkałem dziś Ciebie 

Poznałem Twój uśmiech ciepły

Na zawsze w pamięci  pozostanie

Twa pomocna dłoń

To tylko chwila jedna, spojrzenie jedno

Twej twarzy już nie zapomnę

Twej ciepłej dłoni dotyku.

 

Bo tego właśnie mi trzeba

Sens życia już znam

Ja miłości potrzebuję

Ja wolności szukam od lat

 

 

Scena 5   [3 min]

 

Ulica (bulwar). Grupy przechodniów. Wśród nich Dziewczyna. Jej odczucie samotności [Choć w głębi gwar tłumu]. 

 

(4)

Chór i solistka (Ania – śpiewa refren):

 

„Sama”

 

Ludzi tak wielu wokół, 

Wciąż nas przybywa

Coraz więcej na świecie nas jest.

Każdy tu szczęścia szuka,

Każdy chce miejsce swoje [swe] znaleźć

Każdy ma prawo tu być

 

Samotna w tłumie

I ona swego miejsca tu szuka

Ulicami sama chodzi wśród ludzkich mas

Ławkę w parku pustą mija

Czasami obejrzy w kinie kolejny film,

Spacerując ulicami wypełnia czas

 

Ref. (Ania)

Chciałabym podziwiać tęczę z kimś,

Komuś o sobie móc opowiedzieć,

Razem z kimś smutki dzielić

W kawiarni lub na ławce

W parku obok kogoś siedzieć

Być z kimś razem wśród radości,

A także smutków chwil.

 

 

Chór:

 

Ludzi na świecie coraz więcej

A ona sama wciąż tu jest

Swe miejsce trudno znaleźć

W gęstwinie ludzkich spraw

Każdy tu swego szczęścia szuka

Wśród krętych ścieżek losu

Ludzie wciąż błąkają się

 

W ulicy tłumie, w pubie na rogu

Nad brzegiem morza i w domu też

Za bliską jej twarzą rozgląda się

Dnie wciąż mijają, lata też

A ona wciąż sama jest,

Sama wciąż błąka sie

 

Ref. (Ania)

Chciałabym podziwiać tęczę z kimś,

Komuś o sobie móc opowiedzieć,

Razem z kimś smutki dzielić

W kawiarni lub na ławce

W parku obok kogoś siedzieć

Być z kimś razem wśród radości,

A także smutków chwil.

 

Chór

 

Swe miejsce trudno znaleźć

W gęstwinie ludzkich spraw

Każdy swego szczęścia szuka

Wśród krętych ścieżek losu

Ludzie wciąż błąkają się

 

Ktoś rozrzuca ulotki.

Ania schylała się po jedną z nich. Podnosząc się potyka się o Muzyka, który właśnie nadszedł z naprzeciwka. Speszona szybko chowa ulotkę do torebki.

 

 

Scena 6

 

„Spotkanie”

 

Muzyk – To znowu Ty. Los znowu styka nas.

Ania – Znowu? My się znamy?

Muzyk – Twoje włosy odsłoniły twą twarz. Zapomnieć jej nie mogłem. Od chwili tamtej, gdy nasze drogi skrzyżował los… Wówczas w nocy. Pamiętasz. Podałaś mi dłoń.

Ania – Ach tak. Rzeczywiście. Ten dureń cię popchnął. Zapamiętałeś mnie?

Muzyk – Chodziłem ulicami, szukając Cię wzrokiem

Ania (Śmiejąc się) – Nie wierzę…

Muzyk – Naprawdę. Możesz nie wierzyć, ale czasem naprawdę wystarczy tylko chwila.

Twe włosy rozwiał wiatr

Dziewczyna – Potrafisz pięknie mówić… Cóż słowa.

Muzyk – Nie, nie tylko słowa. Co robisz teraz? Może dasz się zaprosić na kawę? Taki piękny dzień.

Ania – Rzeczywiście ładny dzień.          

Muzyk (wskazując w stronę Klubu – teraz kawiarni. Kelnerka stawia przy stoliku rozkładane krzesła stojące przedtem przy ścianie i rozstawia parasol) – Widzę tam wolny stolik. Zapraszam. Mam na imię Paweł.

Ania – Ania. 

 

Podchodzą do kawiarni (w miejscu wcześniejszego Klubu). Muzyk odsuwa krzesło. Dziewczyna siada, Muzyk naprzeciwko niej.

 

Muzyk – Dziękuję.

Ania – Za co?

Muzyk – Za to, że dałaś się zaprosić.

Ania – Mam troszkę czasu…

 

Do ich stolika podchodzi kelnerka.

 

Kelnerka – Dzień dobry. Podać państwu kartę?

Muzyk – Ja dziękuję. Poproszę tylko kawę. A dla ciebie?

Ania – Też kawę, poproszę.

Muzyk – A może i lody?

Ania – Nie, dziękuję.

Kelnerka – Więc, dwie kawy. Zaraz przyniosę. (Odchodzi)

Muzyk – A już myślałem, że będzie to kolejny szary dzień. Naprawdę się cieszę, że cię spotkałem.

Ania – Szary?

Muzyk – Właściwie tak. Praca, czasem biblioteka, spacer. Tylko czasami spotykamy się z kolegami i gramy ale niezbyt często.

Ania – Gracie? W co?

Muzyk – Ach… Nie zdążyłem powiedzieć. Nie w co, lecz co i na czym? Jestem muzykiem. Skończyłem szkołę muzyczną. Uczę muzyki w szkole i czasami grywamy też z kolegami ze studiów.

Ania – To ciekawy zawód.

Muzyk – Może gdzieś tam… na Zachodzie. U nas praca jak praca. W szkole kiepsko płacą. Dorobić też specjalnie nie ma gdzie. Kolega załapał się na pracę na promie, w Finlandii, ale to nie takie proste… Jak wiesz nie tak łatwo uzyskać prawo wyjazdu za granicę.

Ania – Też próbowałam… Nie, nie jako muzyk. Jestem pielęgniarką… Zarobki też kiepskie… Właściwie wystarcza tylko na codzienne potrzeby… a i to nie zawsze. Też próbowałam wyjechać. Bez szans.

Muzyk – A jednak los nas zetknął.

Ania – Los?

Muzyk – Czasem wystarczy jedna chwila. Jeden w oczach błysk. Pamiętam tamtą noc. Upadłem popchnięty. Klęska…

Ania – Zaraz klęska… Trudno o klęsce mówić. Ot, popchnięty potknąłeś się. Upaść każdy może, ważne, by umieć podnieść się.

 

 

Scena 7   [5 min]

 

Manifestacja

Z lewej strony na scenę wkracza grupa manifestantów – robotników, ich taniec protestu.

 

(5)

Robotnicy (10 osób):

 

„Chcemy wolności”

 

(Solista)

 

Najpierw szumi w biegu strumień

Na początku zawsze tylko strumień jest

Wodzie zawsze dokądś śpieszno

Ludzie mają też swój cel

Droga jest (nam) już znana

Był już Gandhi

Był też Martin Luter King

Wolność, własność, solidarność

Bez nich nie sposób żyć.

 

Ref., chór.

 

       Chcemy wolności!

Chcemy własności!

       Chcemy decydować sami

O tym gdzie i jak żyć

 

(inny solista)

 

Skończmy z niewolą naturze obcą

Opasłym tyranom rzućmy wyzwanie

Nie zatrzymają nas tarcze przemocy

W rękach policji przeciw wolności skierowana broń

 

Ref., chór.

Chcemy wolności!

– Wolności chcemy

Chcemy wolności!

– Wolności chcemy-

Chcemy decydować sami

– Decydować sami

O tym gdzie i jak żyć

– Gdzie i jak żyć.

 

 (Dołączają do niech młodzi (muzyk i dziewczyna). Wspólny taniec całej grupy.)

 

Pozwólcie nam swych dróg

Wśród bezdroży szukać

Pozwólcie mylić się czasami

Miłością silni, wsparci

Podobnie myślących tłumami

Drogę właściwą  znajdziemy

 

Ref., chór.

 

       Chcemy wolności!

Chcemy własności!

Chcemy decydować sami

O tym gdzie i jak żyć  

 

Z przeciwnej strony wkracza grupa hipisów, ich taniec wolności.

[W grupie kobieta grająca na saksofonie – jej solo (ok. 1 min)]

 

 

Chór (hipisów – 7 osób):

 [głoszą hasło hedonizmu, rezygnacji z wyścigu szczurów].

 

(6)

„Wolna miłość”

 

Odrzućmy pieniądze,

Odrzućmy władzę

Nam dom niepotrzebny

Wolna miłość, to jest nasz cel

My dzieci kwiatów

W miłości żyjemy

 

Jesteśmy wolni jak ptaki

Nam miłość wystarczy

Bez celu idziemy przez świat

Miłość dajemy wokół znaki

 

Marzenia przyśpieszyć

W marzeniach żyć

Dzień za dniem gonić

Wystarczy po prostu być.

 

Nie dla nas wyścigi szczurów

Nie warto za mamoną gnać

Nie dla nas wasze pragnienia

Nam miłość wystarczy

To dość, by żyć

To dość, by być

 

Marzenia przyśpieszyć

W marzeniach żyć

Dzień za dniem gonić

Z dnia na dzień żyć

 

 

Robotnicy odrzucają hasła hipisów.

 

(7)

Robotnicy (pieśń chóru):

 

„Nie tędy droga”

 

Nie tędy droga, nie tego chcemy

Innej wolności dla siebie żądamy

Wczorajsze zdjęcie w gazecie

O walce nam przypomina

Nasz brat tam zginął, to wolności cena

Każdy swej drogi szukać ma prawo

Każdy ma prawo mylić się

Wolność wyboru, to jest nasz cel

 

Chcemy świat lepszym budować

Budować i tworzyć

Miłość to trwanie

W pracy i miłości siła

W tym jest nasz cel

 

Chcemy domy dla siebie budować

Z rodziną tam spotykać się

Przed domem drzewo zasadzić

Patrzeć jak w ogrodzie bawi się pies

 

Chcemy by prawo, prawo znaczyło

Sprawiedliwości dla wszystkich chcemy

Chcemy, by praca nasza miała swój sens

 

Chcemy świat lepszym budować

Budować i tworzyć

Miłość to trwanie

W pracy i miłości siła

W tym jest nasz cel

 

 

Scena 8

 

Przy stoliku Muzyka i Dziewczyny Kelnerka. Muzyk płaci.

 

Muzyk (Do Ani) – Dołączmy do nich. Razem mamy szansę poszerzyć granice naszej wolności.

Ania – Od dawna jestem za nimi. (Wyjmuje ulotkę z torebki) Widzę, że i to nas łączy.

 

Wstają od stolika i próbują podejść do grupy manifestantów.

 

Pojawia  się tajniak.

 

Tajniak (Zatrzymuje ich) – Nie radzę.

Muzyk – Nie rozumiem. 

Tajniak – Nie radzę włączać się do tego tłumu.

Muzyk – To wolni ludzie.  

Tajniak – Wolni? To motłoch. Warchoły. Pracować im się nie chce.

Ania – Przecież to robotnicy.

Tajniak – Niektórzy z nich. Inni to prowokatorzy. Chciałbym kontrolować móc każdy ich krok. To wichrzyciele, chcą tylko zniszczenia.

Muzyk – Skąd pan to wie?

Tajniak – Już wiem, a dowiem się jeszcze więcej. Chciałbym wiedzieć, kiedy wstają. Jak pracują, czego chcą?  Jeszcze ich tajemnice chciałbym znać. Ich mózgi prześwietlić, aż zdradzą swe myśli skryte. By relacje później zdać. By buntom ich przyszłym zapobiec. Władzy działań muszę strzec.

Muzyk – Naprawdę pan w to wierzy, naprawdę widzi pan w tym cel? A może chodzi panu tylko o dominację? O władzę?

Tajniak – Może masz rację. Chciałbym widzieć ich skulonych w lęku.  Odgłosy ściszonych rozmów rozpoznać. Wyśledzić trasy ich przyszłych ucieczek. Bezsilne protesty zgnieść. Wszystkie ich tajemnice chciałbym znać 

Ania – Tajemnice? To chore. My chcemy tylko odrobinę wolności.

Tajniak – Po cóż wam ta wolność i dyskusje bzdurne. Chleba i pracy dla wszystkich wystarczy. Czym jest ta wolność? Miraż, ułuda. Mieszkać, gdzie macie. Macie co jeść. Mącą wam w głowach ci wichrzyciele. Ład i porządek dziś zachowajcie. Wichrzycielom powiedzcie – nie! Pracy i chleba dla wszystkich wystarczy!

Muzyk – Mamy dość szarości dni. Drzwi na świat chcemy mieć otwarte. Prawo dla wszystkich równe… za pracę godziwa zapłata.

Tajniak – Ostrzegałem. (Macha ręką) Róbcie co chcecie.

 

Muzyk i Ania dołączają do manifestantów.

 

 

Scena 9   [4 min]

 

Walka

 

Na scenę wkracza milicja.

Przez megafon: „Dość warcholstwa”. „Rozejść się!” itp.

Tancerze ustawiają się przygotowując do walki.

 

Milicjanci uderzają rytmicznie pałkami w tarcze.

Tancerze ustawiają się przygotowując do walki.

 

Pieśń manifestantów:

 

(8)

„Nie damy odebrać swej wolności”

 

Walka przed nami kolejna

Wzywa nas do niej natury prawo

Wolność powszechna,

Wolność wyboru

Wolni i równi chcemy być

Z radością poznawać nowe dni

 

Zbieraliśmy siły, by naprzód iść

Dziś walki chwila nadeszła

Odważnie przeciw tyranom stańmy

Obalmy ich władzę

Głos wszystkich tak samo się liczy

Chcemy wolności

Wolni i równi chcemy być

 

Ref.

Zewrzyjmy szeregi

W jedności siła

W wolnym świecie

Zwycięstwo nas wszystkich

Wolność to natury prawo,

Natury zew

 

Dziś walka przed nami

I choć niejeden już w niej upadł poprzednio

Z nową wciąż siłą do boju stajemy

Bo w końcu wygramy

Bo prawda jest z nami

W jedności nasza siła

Razem tyranów wygnamy

Chcemy wolności

Wolni i równi chcemy być

 

Ref.

Zewrzyjmy szeregi

W jedności siła

W wolnym świecie zwycięstwo nas wszystkich

Wolność to natury prawo,

Natury zew

 

Policjanci uderzają na manifestantów. Taniec walki. Pod koniec sceny muzyk chroniąc dziewczynę zbiega ze sceny. Manifestanci gonieni przez policję zbiegają za nimi.

 

 

Scena 10 [3 min]

 

Azyl

 

Młodzi (muzyk i dziewczyna) w tańcu miłości.

 

(9)

Pieśń na dwa głosy:

 

„Dzień klęski i… nadziei”

 

Muzyk:

 

Kiedy burzy się woda

Do brzegu na łodziach płyniemy

Wreszcie cisza i spokoju chwila

Choć wciąż wieje ostry wiatr

Zgiełk z tyłu pozostał

Odgłosy walki, walki przegranej

 

Dziewczyna:

 

Już wolność widziałam

W oddali pojawił się jej blask

Nie wolność to była

Lecz gra świateł, złudzenie,

Promienie słoneczne,

Odbite w prostokątach policyjnych tarcz.

Byliśmy zbyt słabi, jeszcze nie teraz,

Jeszcze nie nadszedł wolności czas.

 

Ref. [Razem: Dziewczyna i Chłopak]:

 

Lecz będąc razem i w prawdzie stojąc

Zwycięstwa kiedyś poznamy smak

Jednością silni zwycięstwa zaznamy

Już teraz oddali widać jego znak

 

Muzyk:

 

Kiedyś słońce znów zaświeci,

Ucichnie wicher,

Łagodny zawieje wiatr,

Dziś nam nie wyszło.

Cichnie za nami gwar

Zniknął wolności ptak

Lecz będąc razem,

Razem w prawdzie stojąc

Zwycięstwa kiedyś poznamy smak

Poznamy smak.

 

Ref. [Dziewczyna i chłopak]

 

Lecz będąc razem i w prawdzie stojąc

Zwycięstwa kiedyś poznamy smak

                   Jednością silni zwycięstwa zaznamy

                   Już teraz oddali widać jego znak      

 

Muzyk

 

Przyszłość będzie nasza

Wolni kiedyś

Dzieciom naszym wolność damy

Dziś już znamy naszej walki cel

Z Tobą życie moje sens zyskało

Zyskało sens.

 

Ania  – Masz rację. Dziś przegraliśmy, ale walka jeszcze trwa. Prawda jest po naszej stronie.

Muzyk – Tak. To jeszcze nie koniec. Prawda zawsze zwycięża.

Ania – Zawsze.

Muzyk – Nawet wiara w to nas łączy. A jednak los. Wiedziałem, że jesteśmy dla siebie.

Ania – Nie jestem już sama. 

Muzyk – Nie jestem już sam.

Ania – Jak jedna rzeka w głąb kraju popłyniemy. Razem zbudujemy dla siebie dom.

Muzyk – Tam wśród ciszy, spokoju, Będziemy szczęśliwi. I ty i ja.

 

 

Scena 11 [5 min]

 

Życie rodzinne

Grupa rodzinna przed domem młodych. Muzyk i jego rodzice (ojciec ma przez ramię przewieszony sznur z papierem toaletowym, po chwili pojawia się teściowa z wózkiem dziecięcym i teść. Teściowa lekko nieporadna. [Odrobina dowcipu. Łączyć dramat z komizmem.]

 [Tu polemika z przysłowiem, ze mężczyzna powinien wybudować dom, zasadzić drzewo i spłodzić dziecko. Mężczyzna powinien utrzymać dom, wyhodować drzewo i wychować dziecko]

 

Muzyk (Wskazuje w górę) – Mieszkamy tam na szóstym piętrze, z lewej strony. Dwa ostatnie okna. Dwa są z drugiej strony. Dwa pokoje z kuchnią. Przyznano nam dwa, bo Ania jest już w ósmym miesiącu.

Teść – To dobry początek. Mieszkanie jest najważniejsze. My na nasze musieliśmy czekać kilka lat. Wcześniej mieliśmy tylko pokój i wspólną kuchnię z inną rodziną. On pił. To było straszne.

Ojciec – Ania w mieszkaniu?

Muzyk – Nie, zaraz przyjdzie. Była na badaniach. Poczekajmy jeszcze chwilę… już powinna być.

Teść – Mieszkanie w spółdzielni, za miesiąc dziecko… czegóż można więcej chcieć do szczęścia?

Muzyk – Tak, dziękujemy, jakoś się szczęści. Rodzice założyli mi książeczkę mieszkaniową już dawno. Ostatnia ratę spłaciłem cztery lata temu.

Teściowa – Ważne, że już jest. To dobrze, że myślisz o przyszłości. (Wskazuje na wózek. Przaśny, brzydki. Taki z początku lat siedemdziesiątych) Za miesiąc będzie was więcej. Ten wózek to prezent.

Muzyk – Bardzo dziękujemy. Urządzenie mieszkania kosztowało tak drogo. Musieliśmy się zapożyczyć. To naprawdę duża pomoc. O wszystko dzisiaj trudno. Nawet taki głupi papier (Pokazuje na ojca), nawet tego nie można normalnie kupić, nawet papier do… trzeba jak to mówią „zdobyć”.

Teść – Takie to już życie. Czasem śmiech i niekiedy płacz. W życiu dni radości są, problemy też pojawiają się. Każdy z nas musi borykać się z kolejnym dniem,

Ojciec –  Życie jest długie, każdy w nim sens znaleźć musi. 

Teściowa – Oni już mają. Za miesiąc będą już we troje.

Matka – A czy już wiecie? Syn, czy córka?

Muzyk – (Wskazuje w prawą stronę, skąd wchodzi Ania) O już idzie Ania? Może ona wie? A nawet jeśli nie… zobaczymy. Ważne by było zdrowe.

Ania – Dzień dobry. Całuje się z rodzicami i teściami. Długo czekacie?

Teść – Nie tylko chwilę. Podziwiamy dom.

Mama – I jak wyniki?

Ania – W porządku. Poród będzie w terminie. Za miesiąc.

Teściowa – To naprawdę wspaniale. Syn czy córka?

Ania – Nie wiemy. Wszystko jedno. Dziecko.

Adam – Ale nie stójmy dłużej przed domem. Zapraszamy do mieszkania.

 

Grupa schodzi ze sceny (Przez wejście do bloku mieszkalnego w środku sceny)

 

 

Scena 12 (2 min)

 

Tajniak:

(10)

[Tajniacy z góry, na dość wąskim podeście jeszcze wyżej niż pokój muzyka]

 

„Znów coś knują”

 

Widzę w ich mieszkaniach światło,

Znowu coś knują, i wciąż  spiskują,

Z całej siły swój wytężam wzrok,

Nie mogę spocząć nawet na chwilę,

Muszę wciąż śledzić ich każdy krok,

Każdy krok

Każdą ich myśl nieprawą rozpoznać,

By zdać relację, bez upiększeń, ot tak po prostu,

Musimy przecież znać każdy ich krok.

 

Ref.

       Światło księżyca,

Później zupełny nocy mrok,

Gdy już ich myśli rozpoznam skryte,

Raporty piszę, by zdać relację,

Bez upiększeń, ot tak po prostu

By władza wiedziała wszystko,

By znała każdy ich krok.

 

W głębi pojawia się i tańczy kolejny tajniak. Pierwszy tajniak kontynuuje.

 

Czarne chmury przebija księżyc.

W dzień obserwuję, nocą się skradam

Jak czai się kot, gdy na mysz poluje,

Cóż mnie obchodzi ich ból i lęk

Miejsca swego w szeregu nie znają.

Czas, by o nim przypomnieć im.

Później raporty i sprawozdania,

Czasem coś dodam, świadomie przekręcę,

Moja rodzina też musi coś z tego mieć.

 

Ref (Obaj).

 

       Światło księżyca,

Później zupełny nocy mrok,

Gdy już ich myśli rozpoznam skryte  

Raporty piszę, by zdać relację,

Bez upiększeń, ot tak po prostu

By władza wiedziała wszystko,

By znała każdy ich krok.

 

 

 „Rodzina II”

 

Dziadkowie na spacerze

 

Dwie babcie i Dziewczyna z wózkiem.

Teściowa – już słychać jej krzyk, w tym szarym świecie,  wspaniała nowina. Chwila radości codzienność przecina. Jest już wśród nas ta mała dziecina

Babcia– Dziewczynka  piękna,  miłości znak,  miłości owoc.   Już światło ujrzała, już woła o pomoc.

Dziewczyna – Może ma mokro. (Pochyla się nad wózkiem, sprawdza) Nie, wszystko w porządku.

 

Podchodzi do nich dziadek (Teść).

 

Teść – Chwile radości, chwile spokoju, jest też nadzieja, takie marzenie, że nasze dzieci będą w innym świecie żyć.

 

W trakcie wypowiedzi podchodzi kolejny dziadek

 

Dziadek (ojciec Muzyka) – (Nawiązuje do wypowiedzi teścia) Może już one. Z pokolenia dążąc w pokolenie, dla dzieci naszych, będziemy lepszym tworzyć nasz świat.

Teść – Tak… To w dzieciach naszych nadzieje nasze, to w dzieciach nasz życia sens. To dla nich żyjemy.

Dziadek – Mój kolega zginął. Był taki młody… Nie zdążył założyć rodziny… A jakaż była jego wina… Szedł tylko do pracy…

Teść – Wielu zginęło… W imię czego? A i dziś… Ciągle w strachu, bojąc się słów. Bojąc się, że ktoś je przekręci, zmieni, że komuś nasze dobro solą w oku. Naszej radości chwile, w kimś zawiść wzbudzą.

Dziadek – Mimo wszystko przed siebie zmierzamy, przed siebie idziemy. Każdego dnia w trudzie o to się staramy, by nasze dzieci mogły w lepszym świecie żyć… Powtarza (nostalgicznie) W lepszym świecie żyć...

Do rodziców podchodzi muzyk.

Muzyk – O czym rozmawiacie?

Dziadek – Właściwie o niczym. Po prostu cieszymy się.

Teść – Chwile radości, chwile spokoju.

Dziadek – Jest też nadzieja, takie marzenie, że nasze wnuki kiedyś w lepszym świecie  będą żyć… Może i wy doczekacie zmian? Może?

Muzyk – Ja myślę… marzę o tym byście i wy ich doczekali

Teść – Coraz mniej w to wierzę… ale… to tylko życie. Oni też mają dzieci.

Teść – Wczoraj znów aresztowano kogoś za roznoszenie ulotek.

Muzyk – Wyroki za sprzeciw wobec władzy są bardzo wysokie. Listy podpisywane w ich obronie nie odnoszą skutku… Oni…, władza nie liczy się z nikim.

Dziadek – W końcu wygramy… Już jeden z Greków mówił, że „nie można ujarzmić narodu, ognia i wody”.[1] Z pokolenia dążąc w pokolenie dla dzieci naszych będziemy tworzyć lepszym nasz świat.

 

Z przeciwnej strony przechodzi, jakby nigdy nic, dwóch tajniaków. (Są w czarnych marynarkach, w ciemnych okularach).

 

 

Scena 13 [5 min]

 

„Miłość”

 

Park. Przechodzą różne pary, grupa dziewcząt (trzy) gra w piłkę (pantomima) inna para w badmintona (pantomima).

Pojawiają się Młodzi (Muzyk i Dziewczyna) z wózkiem dziecięcym. Ich taniec radości.

 

Dziewczyna – Popatrz, jaki piękny dzień. Słońce świeci i tylko lekko wieje wiatr. Córka nasza obok bawi się. Słychać świergot ptaków, a tam dalej biegnie jakiś pies.

Muzyk – Dzień jest piękny, piękna jesteś ty. Obok dziecko nasze śmieje się. Szczęście nasze, miłości naszej znak, choć tam w oddali chmurzy się ja idę z tobą, ciebie tulić chcę.

Ania Od pierwszej chwili cię pokochałam, jesteśmy jakby dla siebie stworzeni.

Z tobą nie boję się przez życie iść, z tobą mogę troski znosić. Przez dni radości razem z tobą chcę iść.

Chłopak – Popatrz, córka nasza tam upadła… O, już podnosi się, ręką do nas macha

Teraz ku nam biegnie. Czy nie nazbyt daleko oddaliła się?

 

Z przeciwnej, i tej samej, strony przez scenę przebiegają pary i trójki innych spacerowiczów.

   Na scenie pojawia się grupa młodocianych gangsterów i wśród nich tajniak. Ich taniec. Taniec Młodych Gangsterów wyraża siłę i despotyzm.

 

 

Młodzi gangsterzy:

 

(11)

„Rozpiera nas siła”

 

Chmury się wznoszą, wzmaga się wiatr,

Niedługo pewnie będzie padać deszcz.

Gałęzi szelest coraz głośniejszy,

Przed burzą wiewiórka (do dziupli)  ucieka,

Nawet drobny ruch

Dostrzeże drapieżny ludzki wzrok.

 

Jesteśmy do walki stworzeni

W walce widzimy nasz cel

Słabości nikt z nas nie ceni

 

Ref.

Bo w nas jest siła,

Zniszczyć stabilność,

Odrzucić plany,

Chwilą tylko wato żyć.

 

Rozpiera nas siła i walki chęć,

W naszych mięśniach jest nasza duma

Świat jest dla silnych

Dla słabych miejsca tu nie ma

Słabość od siebie odrzućmy,

W naszej sile przyszłość jest

Na gałęzi siedzi czarny kruk,

Do walki daje znak

Działania nadszedł czas.

 

Ref.

Bo w nas jest siła

Zniszczyć stabilność,

Odrzucić plany

Chwilą tylko warto żyć.

 

W końcowym etapie Gangsterzy podbiegają do chłopaka i dziewczyny. Bójka, jeden z gangsterów chwyta młodzieńca z tyłu. Dołącza drugi. Tajniak obserwuje sytuację z boku. Pozostali gangsterzy zaczynają molestować dziewczynę. W wyniku szarpaniny ta upada. Ginie. Gangsterzy uciekają pozostawiając samotnego Muzyka.  Jego krzyk.

 

 

Muzyk:

 

(12)

„Pieśń rozpaczy”

 

Dokąd odchodzisz, leżąc w bezruchu

Twa twarz wciąż jeszcze piękna

Lecz uśmiech z niej już znikł

Dokąd odchodzisz, nie czekając na mnie

Rękę wyciągam, leżysz w bezruchu

Choć twa twarz wciąż piękna,

Nie powiesz już nic

 

Nie wiem co robić, klęcząc tu obok

Boże, to nie może tak być.

 

Ref.

Jak mówić o bólu

Gdy jest on tak wielki

Bez ciebie życie puste już dla mnie

Cóż mam powiedzieć, brakuje słów

 

Boże gdzie byłeś. Nie, Ciebie nie ma

Jak z taką raną mam dalej żyć?

Dalej żyć.

Dlaczego ją mi zabrałeś

Zabrałeś teraz gdy razem w życiu

Znaleźliśmy sens

Wierzyłem, że parami się umiera

Nie przeczuwałem, że i na ziemi piekło jest

Jak kwiat usychać teraz będę

Wokół mnie będzie tylko mrok

 

Ref.

Jak mówić o bólu

Gdy jest on tak wielki

Bez ciebie życie puste dla mnie

Cóż mam powiedzieć

Brakuje słów

 

 

Scena 14 [5 min]

 

Pogrzeb

Zbiera się grupa żałobników. Po chwili wkracza kondukt. Kilku tancerzy niesie dziewczynę. Rozpacz Muzyka. Podchodzi do niego ksiądz, który jest odtrącany przez Muzyka.

 

Ksiądz (Podchodzi do Muzyka)  – W Bogu nadzieja i pomoc jest. W zaświatach kiedyś się spotkacie, tam szczęście wieczne was zastanie. Tam spokój i ukojenie znajdziesz, tam będziesz znów szczęśliwy.

Muzyk – Nie jestem z kamienia.  Nie mam już nadziei, dziś zostałem sam. Me serce nie jest ze stali. Bóg? Gdy ona ginęła, gdzież był? Nie mam nadziei, dziś jestem już sam…, całkiem sam.

Ksiądz – A córka? Jeśli nie Bóg, to choć dla niej warto żyć

Muzyk – Tak, ona tu jeszcze jest.., ale matki nie zastąpi jej nikt

Łzy nigdy nie oschną (nie znikną) i pamięć nie zginie. Smutek w sercu już pozostanie.

Ksiądz – Jest jeszcze Bóg, jest i miłość jego

Muzyk – Choć Bóg nie zmiłował się nade mną. Tę, którą kochałem już utraciłem, ale ma ksiądz rację… Córkę też kocham, dla niej muszę żyć. Z Bogiem w przyszłość iść.

 

Następuje pogodzenie. Muzyk przyjmuje pocieszenie od Księdza. Zaczyna padać deszcz.

Żałobnicy rozchodzą się.

 

 

Scena 15 [4 min]

 

Próba odejścia

 

Muzyk w rozterce. Tańczy samotnie.

 

(13)

Muzyk:

 

„Gdzie jesteś teraz”

 

Choć czasem sen trudno od jawy odróżnić

Wiem, to nie był sen, ani też film

O codzienności ból przypomina

I Twój brak jak rana otwarta

Bez ciebie puste są teraz marzenia

Gdzie jesteś teraz? Jak bez Ciebie mam żyć?

Gdzie jesteś teraz, jak wydobyć Cię z mroku?

Jak córce o Tobie powiedzieć!

Jak bez ciebie mam żyć?

 

Ref.

       Jest jeszcze i ona

To dla niej muszę żyć

Drogę jej wskazać

Przeszkody omijać nauczyć

W chwilach smutku

Zawsze przy niej być

 

Co dalej? Samotna wędrówka bez końca?

Chciałbym, by dusza ma uleciała ku tobie.

Zegar na kominku czas odmierza,

Wraz z Twoim odejściem, odeszła nadzieja,

Wspomnienie miłości głęboko w sercu ukryłem.

Żyć będę, a jakbym już nie żył,

Razem wierzyliśmy, że w naszych dzieciach

 Naszego życia sens. Jest jeszcze i ona

 

Ref.

       Jest jeszcze i ona

To dla niej muszę żyć

Drogę jej wskazać

Przeszkody omijać nauczyć

W chwilach smutku

Zawsze przy niej być

 

 

Chór:

 

Dla niej i z nią powinieneś żyć

Ją wychować, dla niej utrzymać dom,

Co roku jej pokazywać,

Jak zakwita drzewa jabłoni kwiat,

Jabłoni zakwita kwiat.

 

W głębi sceny pojawia się widmo jego żony, za którym próbuje podążyć muzyk. [Na ekranie pojawiają się zdjęcia i film z życia muzyka. Jego córka. On z córką. On tańczący z córką.]

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Akt II

 

 

Scena 1   [5 min]

 

Nauka

 

Na ekranie film – Muzyk tańczący z córeczką, na scenie Muzyk tańczy już z dorosłą dziewczyną. [Można też dokonać przejścia od tańca z dzieckiem do tańca z dorosłą dziewczyną – Córką]

[Pragnę ukazać w tej scenie proces wychowania: przez rodzinę (Ojca), grupę rówieśniczą i kulturę.]

 

(14)

Ucz mnie i nauka – razem (Na dwa głosy) 3,5 min.

 

Córka:

 

„Ucz mnie”

 

Córka

 

Popatrz znów potknęłam się

Nie potrafię tańczyć tak jak ty

Znów zmyliłam krok

Więc ucz mnie i chroń

Boję się, wokół jakby mrok  

 

Chcę tańczyć dobrze tak jak Ty.

Tajemnicy życia naucz mnie,

Pokaż jak bezpiecznie życie przejść

To opieki Twej potrzeba mi!

 

Ref. (chór)

       By szczęście znaleźć,

By szczęśliwą być,

       Tego ją naucz

Ucz ją i chroń.

 

Córka

O twe ramię wciąż tak wspieram się.

Z każdym dniem poznaję tańca krok

Dzięki Tobie życie poznać chcę

Ale boję się bo wokół mrok  

 

Ojciec

Wszystko można znaleźć

I osiągnąć łatwo.

Siły szukaj w sobie –

Hartu ducha też,

 

Kroki tańca łatwe

Trzeba tylko wyczuć rytm

Muzyka sama ruchy wskaże

Z nią w tańcu płyń

 

Do przodu rusz

A teraz krok w bok

Znów do przodu kroki zrób dwa

I znowu w bok

Dwa kroki w prawo,

I krok w tył

I krok w lewo

I do przodu iść.

 

Córka

Wiesz tak często już nie mylę się

Tylko nie wiem jeszcze  dokąd iść?

Popatrz znów zmyliłam krok

 

Ref. (chór)

       By szczęście znaleźć,

By szczęśliwą być,

       Tego ją naucz

Ucz ją i chroń.

 

Każdy kiedyś się potyka.

Kiedy się przewrócisz nie płacz,

Lecz uśmiechnij się.

Czas młodości kiedyś minie.

Pewności nabierzesz i sił

 

Nie tylko w szachach

Pionek może hetmanem być.

Uwierz w siebie do skoku gotowa,

Uwierz, a zobaczysz na jak wiele cię stać.

 

Taniec nie jest trudny, życie też,

Wystarczy w sercu muzyki poszukać

Wówczas znajdziesz drogę

I właściwy krok.

 

Do Dziewczyny dołącza grupa rówieśnic – ich wspólny taniec.

 Na scenę wbiegają Żonglerzy

 

[Występ żonglerów] 2,5 min.

„Sztuka”

 [Ars poetica] Sztuką wyrażać świat wartości. Muzyka nawiązuje do renesansowego teatru jarmarcznego]

 

Jedna z dziewczątZobacz potknął się.

Śmiech z pozornej nieporadności żonglerów.

Druga z dziewcząt – To specjalnie. Ależ oni sprawni.

 

Żonglerzy proszą dziewczyny do tańca. Wspólny taniec.

 

 

Scena 2   [3 min]

 

Aresztowanie

 

Ojciec pakuje do plecaka ulotki. Chce wychodzić. Wchodzą policjanci (trzej). Rewizja.

Z pokoju wychodzi Córka. Przemoc. Niszczenie. Aresztowanie ojca.

 

Muzyk (Ojciec) [Policja]:

 

Muzyk – Wszystkich nie zamkniecie. W kropli deszczu i w oceanie taka sama prawda jest. Dziś krzywo, jedni mnie sądzić będą. Jutro wszyscy wolności poznamy smak.

Policjant – Na razie, to posiedzisz. Odechce ci się bzdur.

Muzyk – Wolność dla ludzi, wolność dla wszystkich. I dla was też.

Trzeci policjant z rzuca z półki książki.

Muzyk – Proszę nie niszczyć tych książek. Tak trudno je było kupić.

Policjant – Przestań gadać. Posiedzisz to zmądrzejesz. Czy też wy niczego nie potraficie pojąć?

Muzyk – (Do córki) Jak mam cię chronić teraz. Gdy wolność dziś tracę? Jak mam zbudować dla Ciebie lepszy świat? Lecz nie płacz proszę. Słabości nie okazuj, Posłuchaj mnie, błagam. To z nami jest prawda, to w nas jest siła. Bo w prawdzie siła jest.

Policja – Kiedyś Cię złamiemy. W szeregu wraz z innymi staniesz.

Drugi policjant – Posłuszeństwo, to twoja przyszłość. To twoja droga, nią powinieneś iść.

Ojciec - Wszystkich nie zamkniecie. Już dziś nas jest wielu. Jutro więcej będzie takich Co bez wolności nie potrafią żyć.

Trzeci policjant, (który dotąd przeszukiwał mieszkanie)Dość tych bzdur! Uciszcie go!

 

Dwóch policjantów wychodzi wyprowadzając ojca. Trzeci policjant wychodzi za nimi.

 

 

Scena 3   [4 min]

 

Młodość

 

Dwie dziewczyny na ulicach miasta. Oglądają wystawy, spacerują. Obok przechodzą inni spacerowicze. Przed jednym ze sklepów Kataryniarz lub grajek (ubrany kolorowo, w barwnym kapeluszu z pomalowaną twarzą z pieskiem na czerwonej poduszeczce) grający na akordeonie. Wchodzi chłopak na szczudłach we fraku z cylindrem. Zdejmuje go przed jedną z dziewcząt w geście powitania i próbuje jej podać rękę. Po chwili z przeciwnej strony pojawiają się dwaj chłopcy, którzy próbują poderwać dziewczyny.

 

(15)

Chór:

 

„Młodość”

 

Oddech miasta jak wspaniale czuć,

Idą przez miasto dziewczyny młode,

Jakże nie podejść do nich,

Jakże im nie powiedzieć,

Tych prostych kilka słów. 

Chodźcie z nami nad rzeki brzeg,

W wodzie tam słońce odbija się,

Później na motocyklach z wiatrem

Możemy ścigać się,

Dzień pięknie zaczęty,

Pięknie skończyć powinien się.

 

Jedna z dziewcząt:

 

Patrzcie jaki piękny dziś mamy dzień,

Drzewa kwitną, słychać ptaków śpiew.

Zima już na długo odeszła stąd,

Dzień cały jest przed nami,

Szum rzeki mnie ciekawi,

Ciekawy jest też motocykli dźwięk.

 

Chór [We czworo, do śpiewu dołączają i przechodnie]:

 

Patrzcie jaki piękny dziś mamy dzień,

Dziewczyny młode i chłopcy dojrzali,

Nad rzeką się poumawiali,

Ktoś pewnie przyniesie wiosny kwiat,

Na motocyklach, później wyruszą w świat.

 

Ref.

Patrzcie jaki piękny dziś mamy dzień,

Dziewczyny młode i chłopcy dojrzali,

Nad rzeką się poumawiali.

Ktoś pewnie przyniesie wiosny kwiat,

Na motocyklach, później wyruszą w świat.

 

Do grupy czterech dziewcząt podchodzi czterech chłopców. Mają w rekach kaski motocyklowe.

 

Jeden z motocyklistów – Hej dziewczyny. Pojedziecie z nam nad rzekę.

Drugi motocyklista – Tak piękna pogoda.

Jedna z dziewcząt – Chętnie. Basiu pojedziesz?

Druga z dziewcząt (Basia) – Też chętnie. A ty Aniu?

Córka  (Ania) – Nie dziękuję. Wiem, jest ładnie, ale nie mam nastroju. Nie, zostanę.

Trzeci motocyklista – Może jednak?

Ania – Nie dziękuję. Może innym razem.

Drugi motocyklista – Szkoda. To co jedziemy.

Dziewczyny – Jedziemy.

 

Motocykliści wraz z trzema dziewczynami schodzą ze sceny. Ania, córka, zostaje sama.

 

(16)

Córka (Ania):

 

„Chcę być dziś sama”

 

Choć dzień dziś piękny, chcę być dziś sama,

Lecz wy się bawcie, w ten dzień wiosenny,

Choć dzień dziś radosny, chcę być dziś sama,

Wiosna tak piękna, do wspomnień mnie skłania,

Wspomnień zbyt smutnych bym mogła się bawić.

 

Nie dla mnie dziś rzeka, nie dla mnie zabawa,

Wspomnienia zbyt smutne, by bawić się.

Chcę być dziś sama, lecz wy się bawcie

Bo chociaż wiosna, do radości skłania,

Ja tu zostanę, inaczej uczczę, ten wiosenny dzień.

 

Ref.

Bo pamięć o bliskich trwa

Choć dzień dziś jest piękny,

Choć nowe radości chwile

Pamięć w zabawie przeszkodą,

Przeszłość wstrzymuje mnie

 

Wiem, nie można wciąż w rozpaczy trwać

Czas leczy rany, i tę zabliźni też wiem

Lecz dziś jeszcze pamięć zbyt świeża

Bym mogła z wami tam bawić się

 

Niech rzeka was cieszy i motocyklami jazda

Ja dziś chcę być sama

Bo chociaż wiosna i mnie do radości skłania

Jeszcze za wcześnie, jeszcze nie zagoiła się

Po stracie mej matki rana.

 

Ref.

Bo pamięć o bliskich trwa

Choć dzień dziś jest piękny,

Choć nowe radości chwile

Pamięć w zabawie przeszkodą,

Przeszłość wstrzymuje mnie

 

 

Jedna z dziewcząt odchodzi z chłopakami. Córka pozostaje sama.

Scena 4   [3 min]

 

Na scenę wbiega młodzieniec z transparentem.

 

(17)

Chłopak:

 

„Wolność”

 

Nie czekajmy na głosy anielskich trąb.

Do walki czas ruszyć, już nadszedł jej czas

Obalmy tyranów, przyszłość nasza będzie,

Dyktatur przyszedł kres.

 

Ref. (chór)

       To nie jest marzenie,

Wolność to przyszłość,

To nie jest sen

To nie jest sen.

 

Nie pozwólmy prawdy zagłuszyć.

Nie dajmy dalej się więzić.

Nie dla nas kajdany,

Wolności chcemy poznać smak.

Obalmy tyranów,

Przyszłość będzie nasza,

Dyktatur przyszedł kres.

 

Ref. (chór)

       To nie jest marzenie.

Wolność to przyszłość,

To nie jest sen,

To nie jest sen.

 

To nie jest marzenie,

Wolność to przyszłość,

To nie jest sen,

To nie jest sen.

 

 Wbiega dwóch policjantów, którzy usiłują powstrzymać młodzieńca. Młodzieniec ucieka przed  policjantami. Po drodze wpada na dziewczynę (Córkę). Chwilę zatrzymuje się, po czym spoglądając na milicjantów ucieka dalej. 

 

 

Scena 5 (3 min.)

 

Na scenę wchodzi chłopak.

 

(18)

Chłopak:

 

„Na ciebie czekam”

 

Dopiero wczoraj cię poznałem

Na ulicy stałaś, biegnąc potrąciłem cię

Nie wiedząc kto mnie goni

Śmiałaś się

Twój uśmiech na to wskazał

Dziś już to wiem

Na ciebie ciągle czekam

Z tobą chcę być

Raz tylko cię widziałem

A już wiem, że to ty.

 

Na ulicy spotkany menel papierosa chce

Mych myśli przerywa bieg

Nie palę odpowiadam, idąc dalej sam,

Choć wiem, że i ty samotności masz już dość

 

Ref.

Wokół tyle ludzkich spraw

Obok mnie stań i razem ruszmy w świat

Na ciebie przecież czekam

Z tobą chcę być.

 

Dziś gdzieś tam w oddali swego szczęścia szukasz

Nie wiesz, że ja wciąż na ciebie czekam

Z tobą chcę być

Tobie wszystko co mam chcę dać

Z tobą chcę żyć

 

W mych snach z tobą wciąż rozmawiam

Myśląc o tobie plany snuję i toczę gry

Marzę o tym by z tobą być

Chcę z tobą w dalszą drogę iść.

 

Ref.

Wokół tyle ludzkich spraw

Obok mnie stań i razem ruszmy w świat

Na ciebie przecież czekam

Z tobą chcę być.

 

 

Z drugiej strony na scenę wchodzi Córka.

 

Chłopak – Co za szczęście. Dzień dobry… Zobacz, na Ciebie właśnie czekam.

 

Coda (Do piosenki „Na ciebie czekam)

 

Wokół tyle ludzkich spraw

Obok mnie stań i razem ruszmy w świat

Na ciebie przecież czekam

Z tobą chcę być.

Na ciebie ciągle czekam

Jak długo można w samotności żyć.

 

Dziewczyna – Przecież mnie nawet nie znasz.

Chłopak – Ale poznam.

 

 

Scena 6   [5 min]

 

Manifestacja II

 

Na scenę wchodzi grupa manifestantów. [Krzyczy hasła: „Uwolnić więźniów politycznych”. „Dość kłamstw”, „Chcemy prawdy i wolności”].

 

(19)

Chór podejmuje pieśń

 

„Wolność”

 

To nie jest marzenie,

Wolność to przyszłość,

To nie jest sen,

To nie jest sen.

 

Dwaj policjanci uciekają. Młodzieniec dołącza do manifestacji. Taniec wolności, taniec jedności.

 

(Chór demonstrantów)

 

„Przyszłość będzie nasza”

 

Nie można fal niepokoju skrępować

Przy forsowaniu muru,

Wszystkich zatrzymać nie sposób,

Mury więzień waszych niestraszne,

W wolności wyboru jest szansa nasza,

Życie cierpliwości uczy i pokory też.

To my wygramy, wygra sprawa nasza,

Nasza będzie przyszłość, nasz kolejny dzień

Opasłych tyranów już nastał kres,

Dyktatur czas odchodzi, wolności przyszedł czas.

 

Ref.

Stojąc tu razem

Ramię przy ramieniu

Tyrani waszej sprostamy

Już wkrótce więzień waszych

Otwarte zostaną bramy

 

Nie sposób ludzi na zawsze nadziei pozbawić

Nie można wciąż naginać prawa

Sprawiedliwość czym jest od pokoleń wiemy

Po wolność, po prawo, po solidarność

Dziś przeciw dyktatorom idziemy

 

Jak każda rzeka płynąc do morza

Swe koryto znajdzie

Tak samo i my swój cel osiągniemy

 

Ref,

Stojąc tu razem

Ramię przy ramieniu

Tyrani waszej sprostamy

Już wkrótce więzień waszych

Otwarte zostaną bramy

 

 

Scena 7   [6 min]

 

Walka i przesilenie

 

Na scenie pojawia się policja. Ustawia szyki, próba zepchnięcia manifestantów.

[Jeden  z policjantów przez megafon: „Demonstracja jest nielegalna! Rozejść się!”]

 

(20)

Manifestanci – pieśń:

 

„Chodźcie z nami”

 

Chodźcie z mami,

Chodźcie z nami,

Razem powinniśmy iść.

Dom nasz wspólny,

Wspólny jest nasz los.

Chodźcie z nami,

Chodźcie z nami,

Czas zakończyć walkę,

Nie trzeba nas pilnować,

Wystarczy o nasze bezpieczeństwo dbać.

 

Ref.

Chodźcie z nami,

Chodźcie z nami,

Razem zbudujmy lepszy świat.

Czas zburzyć mury,

Czas zasypać rowy,

Możemy przecież w przyszłość razem iść.

 

I będzie kiedyś tak,

Że obok siebie stać będziemy.

Ta sama droga czeka nas

Nie będzie walczył z bratem brat

 

Ref.

Chodźcie z nami,

Chodźcie z nami,

Razem zbudujmy lepszy świat.

Czas zburzyć mury,

Czas zasypać rowy,

Możemy przecież w przyszłość razem iść.

 

Policja rusza w stronę demonstrantów. Walka.

 

(21)

Jeden z policjantów:

 

Mam dość”

 

Mam dość!

Mam dość tej walki,

Mam dość!

Dosyć było zła –

Nie chcę już na straży dyktatury stać.

Mam dość tej walki

Tam przecież jest mój brat,

Do pojednania

Wewnętrzny wzywa mnie głos,

Odrzućcie kamienie,

Bardzo was proszę [Do manifestantów]

Nam niepotrzebne już tarcze [Do policjantów]

I przeciw nim broń

Ręki na brata już nie podniosę

Kolejnych ofiar już dość

 

Ref., chór:

 

Zostawmy tyranów

Po stronie prawdy stańmy

Wolność, równość, jedność

To i nasz cel

 

Do śpiewającego dołączają pozostali policjanci (chór) powtarzają refren.

 

Chór (2 głos):

 

Mamy dość!

Czas zakończyć walkę

Mamy dość!

Czas odrzucić broń,

Zostawmy tyranów,

Po stronie prawdy stańmy,

Wolność, równość, jedność

Taki jest i nasz cel.

 

 

Scena 8   [4 min]

 

Pojednanie

 

Wspólny taniec Manifestantów i policjantów

 

(22)

Chór: „Jedność! Wolność!’

 

„Równość”

 

W podobnych domach rośliśmy

Te same szkoły za nami,

Różnice między nami nieznaczne

Nas i świat nasz ubogacą.

Dziś równe prawa mamy,

Dziś równe szanse przed nami.

 

Ref.

Będą problemy, będą przeszkody

Wolni znajdziemy drogę,

W wolności siła,

Zbudujemy lepszy świat.

 

Słońce dla wszystkich tak samo świeci,

W jedności jest siła, w jedności jest moc,

Koniec podziałów, różnić się i pięknie można,

Różni, lecz razem będziemy iść.

 

Ref.

Będą problemy, będą przeszkody,

Wolni znajdziemy drogę,

W wolności siła,

Zbudujemy lepszy świat.

 

Jak na błękitnym niebie biały ptak,

Wolni w przestworza zmierzamy,

Świat nam najbliższy coraz bardziej znany,

Uczyńmy wszystko, by nie zniszczyć go.

 

Ref.

Będą problemy, będą przeszkody,

Wolni znajdziemy drogę,

W wolności siła,

Zbudujemy lepszy świat.

 

Zwycięstwo [Koda]

 

Chłopak – O Tobie marzyłem od chwili spotkania za Tobą wciąż podąża mój wzrok.

Już wówczas Cię pokochałem. Z tobą chciałem być.

Dziewczyna – Gdy ciebie ujrzałam, gdy poznałam Twój cel stanęłam przy Tobie.

We wspólnej walce, Wciąż byłam przy Tobie Cały czas Cię kochałam,

Z tobą chciałam być,

Chłopak – To los nas złączył. To nie przypadek.

To tak miało być. Raz rozpoznani. Tą samą drogą idziemy. Wspólny mamy cel.

 

Taniec radości Młodych.

 

 

Scena 9   [5 min]

 

Ojciec wychodzi z więzienia. Oczekują go młodzi.

 Wspólny taniec radości.

 

(23)

Pieśń ojca:

 

 „Spełnione marzenie”

 

Zza murów więzienia

Słyszałem wasz krzyk.

Miłość głęboko w sercu ukryłem,

To ona pomogła mi trwać,

Wolności wezwanie

Śpiew więźniów potwierdzał

Nadzieja wolności sił nam dodała,

By przetrwać, by czekać na jej świt.

 

Ref.

       Walkę podjęliście i zwycięstwo wasze

Wreszcie spełniły się marzenia nasze

       Teraz w wolnym świecie będziemy żyć

 

Wolność dziś przyszła,

Śniona przez wielu,

I długo czekana.

Wolność, marzenie moje

[Do córki] i matki Twej

Dla niej walczyłem

[Do córki] Dla Ciebie też

 

Ref.

       Walkę podjęliście i zwycięstwo wasze

Wreszcie spełniły się marzenia nasze

       Teraz w wolnym wiecie będziemy żyć

 

Córka (do ojca) – Waszym śladem podążając, walkę podjęliśmy. Dziś zwycięstwo nasze, to my budować będziemy dla nas nowy świat. Teraz w wolnym świecie będziemy żyć.

Chłopak – Walka skończona, dziś razem jesteśmy. Wspólnie przyszłość budować będziemy. Ania ma rację, teraz w wolnym świecie będziemy żyć.

Ojciec – Marzyłem o tym… nie, nie marzyłem… Wiedziałem, że w końcu wygramy. Jeszcze wiele musimy zmienić, walka nigdy się nie kończy, ale najgorsze już za nami. Jesteśmy wolni. 

Córka – Wolności nikt nam już nie zabierze, a miłość drogę nam wskaże.  Razem zbudujemy piękny świat. Tato, poznaj – to Andrzej. Poznaliśmy się w walce.

 

(24)

Chłopak

 

„Szczęście”

 

I znowu razem

W jedno ciało sploty losu nas łączą

Jak arteria żył

Będziemy iść przed siebie

Będziemy szczęście spijać

 

Ref.

Chwile zwątpienia już są za nami

Walka skończona, dziś czas miłości

Złączeni razem,

Wspólnie w niebo patrzeć będziemy,

Dla siebie będziemy żyć

 

Razem do gwiazd sięgniemy,

Zbudujemy nasz wspólny dom

A miłość nas życia nauczy.

(Gdzie miłość z nami zamieszka)

 

Ref.

Chwile zwątpienia już są za nami

Walka skończona, dziś czas miłości

Złączeni razem, wspólnie w przyszłość

Będziemy iść

Będziemy żyć dla siebie

Dla siebie będziemy żyć

 

Ojciec, przekazuje opiekę nad córką Chłopakowi.

 

Ojciec – Nie, nie mów nic więcej, nie trzeba tu słów. Nie słowa lecz czyny niech o tobie 8świadczą. Jesteś mężczyzną, ramiona masz silne. Znasz  świat wartości, smak walki poznałeś. I pracy znasz sens. Więcej dowodów nie trzeba. Razem przez życie możecie już iść

Chłopak – Dziękuję za zaufanie tato. Mogę tak mówić?

Ojciec – Jak chcesz, choć wołałbym byś mówił do mnie Paweł. Ale oczywiście akceptuję wasz związek.  Teraz to Ty nad mą córką opiekę przejąłeś. Jesteście już razem. To Ty masz mój skarb. Mój czas przemija, odpocząć już chcę. Przed wami przyszłość, ja z boku stanę. Chcę jeszcze widzieć jak uśmiecha się do was los. Odejścia nadchodzi każdego czas

Chłopak próbuje nawiązać dialog. Dziewczyna wzywa do zakończenia rozmowy.

Chłopak - Chciałbym

Dziewczyna [przerywa mu]Nie, nie mów już nic. Wystarczy słów.

 

Ojciec schodzi ze sceny.

Córka proponuje taniec [Gestem, mową ciała]. Taniec chłopaka z dziewczyną.

.

Schodzą ze sceny w prawo. Z lewej strony wraca ojciec.

 

 

Scena 11 [2 min]

 

Odejście

 

Ojciec wraca na scenę. Rozgląda się. [Słychać delikatne solo na saksofonie] Nie ma nikogo, jest na scenie sam. Jego taniec radości i spokoju. [Saksofon, mocniej] w głębi (na telebimie) pojawia się widmo jego żony. Ojciec podążą za widmem.

 

 

 

 

 

 

[1]  Fokides.

 

 

Please publish modules in offcanvas position.

Free Joomla! templates by AgeThemes